Marta Zelska
Jeżeli miałabym komuś polecić Erasmusa to zrobiłabym to bez wahania i oczywiście namawiałabym go na Norwegię, gdyż w porównaniu z Polską są to dwa różne światy, począwszy od normalnego, codziennego życia.
Ludzie są tu naprawdę uczciwi, nikt nie ukradnie twojego samochodu, roweru czy czegokolwiek, pozostawionego na ulicy bez zabezpieczenia. Norwedzy są bardzo uczynni, zawsze Ci pomogą, zupełnie bezinteresownie, nawet jak ich o to nie poprosisz. Z językiem też nie ma w Norwegii problemu, gdyż język angielski zna tu nawet ekspedientka w markecie, czy dziadek po 70'siatce spotkany na opustoszałym szlaku górskim.
Norwedzy szanują to, co mają najcenniejsze, dlatego natury nikt tu nie niszczy a widoki są po prostu niesamowite - zaczynając od dnia polarnego, przechodząc do nocy polarnej. Każdy dzień jest inny - każde spojrzenie na ten kraj następnego dnia już jest inne. Każdemu poleciłabym zobaczyć i przeżyć taką 'transformację'. Mimo, że zdawaliśmy sobie sprawę z panującej tu niskiej temperatury, zaspy w połowie października kompletnie nas zaskoczyły.
Wracając do studiowania. Student w Norwegii żyje zupełnie inaczej, tym bardziej jest tu inaczej traktowany. Na zajęciach dozwolone jest jedzenie -bo przecież to naturalne, że robimy się głodni. Przerwy są, co godzinę, również na lunch. A wszystko to w nadzwyczaj milej i pełnej szacunku relacji student - wykładowca. Prowadzącym zajęcia mówi się po imieniu - bo tak jest łatwiej, prościej i o wiele przyjemniej – nie ma konieczności używania tytułów naukowych. Norwedzy są skromni, pewnie to dlatego nie chwalą się ani tytułami ani tym bardziej swoim majątkiem. To również nie byłoby tu dobrze widziane.
A z bardziej 'codziennego' życia - nic tak nie umila i nie sprawia pobytu bardziej ciekawym jak ciekawa i zżyta grupa - grupa zagranicznych studentów. Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na taką, dzięki temu mamy dużo więcej przygód oraz mnóstwo historii do opowiadania po powrocie.
O Erasmusie tak naprawdę można by mówić non stop - najpierw opowiedzieć i opisać swój pobyt, a potem przekazać własne wrażenia, jednak najlepszym wyjściem jest po prostu znaleźć się tu i przeżyć to wszystko samemu.
Niezapomniane wrażenia, niepowtarzalna szansa, cudowne miejsca - polecam.
Pozdrowienia, Marta Zelska










