Ewelina Sikorska
Początkowo Bułgaria przeraża każdego, który tu przyjeżdża - bez wyjątku. Jest całkowicie inaczej niż w Polsce - widać brak pieniędzy, większą biedę, zaniedbane bloki i pokoje w akademikach. Jednak z czasem przestaje się zauważać niedogodne warunki mieszkalne oraz życiowe i zaczyna się dostrzegać inną stronę Sofii. Kiedy pozna się ludzi, którzy również jakimś trafem znaleźli się w Bułgarii na Erasmusie wszystko się odmienia.
Zaczyna się zwiedzać, gdyż wycieczki są bardzo tanie- 3 dni w Grecji kosztuje 200zł, chodzić do klubów ( gdzie oczywiście wszyscy rozpoznają Cię, że jesteś nietutejszy - jednak są mili i bardzo cieszą się z wizyt obcokrajowców; również drinki w lokalach są tanie, bo kosztują ok. 4 zł), korzystać z siłowni( darmowej dla Erasmusów), grać w kręgle (gdzie gra jest baaaardzo tania - 4 zł) oraz oczywiście smakować bułgarskiej kuchni w jak największej ilości restauracji ( niestety w akademiku nie ma kuchenek, stołówek oraz pralni).
Miasto na pierwszy rzut oka nie jest interesujące, jednak, jeśli chodzi o zabytki oraz miejsca warte zwiedzania to wszystko jest zadbane oraz bardzo orientalne. Problem stanowi porozumiewanie się, gdyż niewielka ilość osób potrafi mówić po angielsku i oczywiście nie należy zapominać, że Bułgarzy kręcąc głową na "nie" uważają to za "tak", a kręcąc głową na "tak" -myślą" nie". Jest to dla nas zabawne, wiec Bułgaria naprawdę stanowi wyzwanie, które jest warte podjęcia. Szybkie zaadaptowanie się i poznanie wielu ludzi umożliwia "wsiąknięcie" w bułgarskie klimaty i rozkoszowanie się młodzieńczym, studenckim szaleństwem :)










